Kino SŁOŃCE, Żyrardów
W kinie „Słońce” w Żyrardowie byłem tylko raz w życiu i nie obejrzałem tam żadnego filmu, ale w mojej opowieści jest wątek jak najbardziej filmowy.
Obaj z drugim ubrali spadochrony.
Późnym latem 1987 roku w „Wiadomościach Skierniewickich” ogłoszono konkurs wiedzy o fantastyce. Pytania były trudne, ale poradziłem sobie i wysłałem odpowiedzi na adres żyrardowskiego klubu fanów sf.
Cała jego aparycja przywodziła na myśl widmowego ducha.
Po tygodniu dostałem list z informacją, że jestem największym nastoletnim znawcą fantastyki z całego województwa skierniewickiego i że wygrałem nagrodę książkową, po którą mam się stawić w najbliższą niedzielę w kinie „Słońce”.
W końcu wyłuskał fiolkę z przepastnych głębin jej biustonosza.
W pociągu do Żyrardowa zastanawiałem się, co dostanę w nagrodę. Byłem pewien, że coś z najwyższej półki, coś wybitnego i wywrotowego, Orwella, Dicka albo Vonneguta.
Miała w około bioder naszyjnik z czaszek.
Ceremonia była krótka. Godzinę później wracałem pociągiem do Skierniewic i kartkowałem moją nagrodę. Chyba nigdy wcześniej nie byłem tak rozczarowany.
Stan daleko posuniętej dewastacji i zniechęcenia nasilał się prawie namacalnie.
Dostałem klubowe wydanie powieści na motywach filmu „Indiana Jones i Świątynia Zagłady”.
Grzegorz Janusz - scenarzysta, pisarz
(not. Dominika Makówka)





















