Kino Palladium, Warszawa
Połowa lat 80, klimat "no future". Moje życie toczyło się na uniwerku i w "Hybrydach", gdzie T.Love miał próby. Wtedy wszyscy tam grali: Kult, Dezerter, Armia, Izrael.
Gdy mieliśmy dosyć dźwięków albo czekaliśmy na swoją kolejkę, albo piosenki nie chciały zabrzmieć i ułożyć się w głowie, zbierało się w parę osób i szliśmy do pobliskiego "Palladium". To było moje dyżurne kino. Zabierało się marihuanę, flaszkę węgierskiego lub równie smacznego rumuńskiego wina, browary, pałeczki do perkusji – idealne do odkorkowywania i oglądało do woli fajne filmy. A później gadało o nich. Obłędnie się gadało – kilka godzin nawet. Najlepiej z Andrzejem Zeńczewskim, kumplem z pierwszego składu T. Love.
W "Palladium" Roman Gutek rozkręcił Warszawski Tydzień Filmowy, na który ściągał odjechane filmy. Z programem festiwalu w łapie spędzałem tam całe dnie. Po raz pierwszy widziałem tam obrazy Jima Jarmuscha. Na kilka lat kompletnie odleciałem. W 1991 roku przenieśliśmy próby do "Remontu". Odtąd do "Palladium" było nie całkiem po drodze.
Zygmunt "Muniek" Staszczyk, lider i wokalista zespołu T-Love
(not. Dominika Makówka)





















