Andromeda, ponad czterdziestoletnie, duże kino w Tychach, ma zostać wydzierżawione. Najbardziej prawdopodobny scenariusz przewiduje powstanie w jego miejscu hipermarketu.
Położone przy placu Baczyńskiego kino wyświetlało przez wiele lat największe przeboje filmowe kina artystycznego i komercyjnego, organizowało festiwal Konfrontacje i cieszyło się sporą frekwencją. Problemy finansowe Andromedy zaczęły się wiosną tego roku, kiedy w Tychach otwarto multiplex należący do Max Filmu.
Prowadząca Andromedę Ewa Sokołowska-Skorek, która wynajmuje kino od władz miasta, zwróciła się wtedy do Rady Miejskiej z propozycją przejęcia kina w zamian za jego dofinansowanie i przekształcenie go w instytucję kultury, na wzór tych istniejących już choćby w Gliwicach, Katowicach, Oświęcimiu czy Rybniku. Dobrze wyposażone, eleganckie i nowoczesne kino Andromeda ma już w tym względzie doświadczenia, odbywają się tu bowiem od dawna nie tylko seanse filmowe, ale też koncerty, wystawy, spotkania
DKF-u, przeglądy.
Oferta nie wzbudziła jednak większego zainteresowania władz miasta, mimo że mieszkańcy Tychów protestują przeciwko likwidacji kina. Pojawiają się za to chętni do przejęcia budynku przedstawiciele sieci handlowych.
Marcin Skorek, Wiceprezes Tyskiego Stowarzyszenia Promocji Kultury Młodych, podejmuje jednak intensywne starania o dalsze prowadzenie w Andromedzie działań kulturalnych – udało mu się już uzyskać obietnicę dotacji z PISF.
Publikujemy jego komentarz:
Budynek kina Andromeda w Tychach został wybudowany w latach 60. przez budowniczych miasta. Tychy – mała wioseczka między Pszczyną a Katowicami
zostały wybrane przez komunistyczne władze na lokalizację nowego miasta. W ciągu niespełna 30 lat wybudowano mieszkania (w blokowiskach) dla 100 tysięcy ludzi. Budowano też szkoły, stadiony, lodowiska – wszystko to, co w mieście być powinno. Wreszcie zbudowano kino. Bardzo wielu robotników pracujących przy budowie stało się potem mieszkańcami miasta. Można więc powiedzieć, że kino Andromeda zostało wybudowane przez tyszan dla tyszan. Kino nie byle jakie – na ponad 700 miejsc, z balkonem, bufetem, potężnym holem. Bliźniacza konstrukcja stoi vis a vis Wawelu. Mam na myśli Kijów.Centrum, czyli niegdysiejsze Kino Kijów w Krakowie.
Władze miasta decydują się teraz na ogłoszenie przetargu na dzierżawę. A to oznacza komercjalizację budynku, czyli zniknięcie kina. Nie pomogło 200 tysięcy dotacji z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej na wymianę foteli, nie
pomogła przynależność do Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych ani działalność Dyskusyjnego Klubu Filmowego. Urząd Miasta chce oddać miejskie kino w ręce prywatne. Nie chce wziąć na siebie roli gospodarza obiektu. I nawet Inicjatywa obywatelska podjęta przez tyskich studentów, którzy zebrali 10 tysięcy podpisów tyszan pod petycją do prezydenta Tychów, by nie likwidował kina, nie są argumentem. 46 lat działalności odchodzi w niepamięć.
Szkoda, bo lokalizacja jest wyśmienita. Kino znajduje się przy Placu Baczyńskiego, w sąsiedztwie najstarszej, przedwojennej części Tychów. Tak to jest, gdy zamiast realizacji strategii rozwoju kultury polityka władz tłumaczona jest działaniem "niewidzialnej ręki wolnego rynku".



















